BLOG

Jak wyjść ze swojej strefy komfortu?

Czym jest strefa komfortu?

To nic innego jak Twoja codzienność, Twoje nawyki oraz przestrzeń, którą sam sobie stworzyłeś i w której czujesz się bezpiecznie. Całe Twoje życie składa się z robienia tego co już znasz, lubisz i potrafisz, więc każdego dnia robisz to samo, w taki sam sposób, ponieważ przyzwyczaiłeś się, że dzięki temu unikniesz niepotrzebnego stresu. Niby robisz różne rzeczy, masz wrażenie, że się idziesz do przodu… A tak naprawdę kręcisz się  wokół tej samej osi. To przeklęte kółko czyli rutyna i przewidywalność to właśnie Twoja strefa komfortu. Masz to, na co się odważysz. Pozwól, że wytłumaczę Ci to na przykładach.

Kiedy wchodzisz do nowej restauracji to najczęściej poszukujesz w menu potrawy, którą kiedyś próbowałaś, znasz lub kojarzysz. Być może od lat używasz tych samych kosmetyków czy perfum, bo jesteś do nich przyzwyczajona. Podoba Ci się turkusowy płaszczyk, a kupujesz kolejną czarną kurtkę, bo jednak taki kolor jest zbyt odważny. Ktoś proponuje Ci udział w jakimś fajnym projekcie, a Ty odmawiasz, bo nie dotyczy tematów, w których czujesz się dobrze i pewnie. Chcesz chodzić na zumbę, ale zapisujesz się na siłownie, bo tam masz koleżankę i jak wiadomo – razem, raźniej. Praktyki studenckie odrabiasz w rodzinnej firmie, bo tak jest lepiej, łatwiej, prościej. Zero adrenaliny, wyzwań, ryzyka i strachu. Nuda. A dlaczego? Bo tak jest po prostu BEZPIECZNIE. Prawda?

Dlaczego warto opuścić strefę komfortu?

Ponieważ wszystkie Twoje marzenia, życiowe szanse i najlepsze chwilę w Twoim życiu znajdują się poza tą strefą. Wystarczy jeden krok za linie…I zaczynasz widzieć więcej możliwości w środowisku, które Cię otacza, czerpiesz z niego korzyści, poznajesz dzięki temu siebie, rozwijasz się i uczysz nowych rzeczy, dostrzegasz innych ludzi, a przede wszystkim –  doświadczasz życia, zamiast go biernie obserwować.

“Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów” – Albert Einstein.

Często sami siebie blokujemy, mówiąc, że jeszcze nie jesteśmy gotowi na zmiany. Chcemy ich bardzo, a kiedy nadchodzą – trzaskamy im przed nosem drzwiami. To fascynujące jak sami siebie potrafimy zniechęcić do zrobienia czegokolwiek. Hamujemy tą lawinę zmian naszymi wymówkami i wizualizacją porażki. “Nie umiem, nie znam się na tym, nie nadaje się” Pytam wtedy ludzi: “Skąd wiesz, że czegoś nie umiesz, skoro nawet nie spróbowałeś?” Albo druga strona medalu “Chciałabym spróbować, ale boje się…” Wtedy pytam: “A nie boisz się, że zmarnujesz swoje życie i będziesz żałować, utraconej szansy?” Pamiętajcie, że ludzie przed śmiercią, najbardziej w życiu żałują tego, czego nie mieli odwagi zrobić.

WIĘC SPRÓBUJ. To czego się boisz, prawdopodobnie nie istnieje, ale musisz się o tym przekonać na własnej skórze, żeby to dostrzec. Doświadczaj tego, zobacz, przeżyj, obserwuj siebie w nowej roli i wtedy dopiero oceniaj czy to jest dla Ciebie. Nigdy odwrotnie! Jeżeli Ci raz nie wyjdzie, nie szkodzi, próbuj dalej. Jeżeli nie wyjdzie Ci za dziesiątym razem to masz prawo mówić, że się do tego nie nadajesz albo spróbować po raz jedenasty, który może okazać się przełomowy. Nigdy się nie poddawaj i nie wmawiaj sobie negatywnych przekonań na temat siebie i Twoich umiejętności. Pamiętaj, że wszystkiego – naprawdę wszystkiego – możesz się nauczyć. I że w każdej chwili możesz też wrócić do swojego “normalnego i spokojnego życia”. Wybór należy do Ciebie.

Moja filozofia szczęścia brzmi następująco : “Mów życiu TAK”. Po prostu.  Za każdym razem kiedy stoi przede mną nowe wyzwanie, kiedy uchylają się jakieś drzwi, kiedy ktoś pyta, czy mogłabym zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie robiłam – odpowiadam TAK!!  Bez zastanawiania się, wymyślania wymówek “dlaczego nie”, bez dorabiania ideologii, bez podważania siebie. ZGADZAM SIĘ. Spróbuje. Nauczę się. Poczuję jak to jest. Sprawdzę swoje możliwości. I wtedy dzieją się cuda, ponieważ okazuje się, że stać Cię na więcej, niż Ci się z początku wydawało. Że zaczynasz się zmieniać na lepsze. Że masz kontrolę nad własnym życiem i potrafisz czerpać z niego garściami. Zawsze tak jest.  Jestem tego najlepszym przykładem. Odkąd zaczęłam wykorzystywać tę zasadę – moje życie wzbogaciło się o trzy ważne projekty, które z pewnością będą początkiem czegoś wartościowego zarówno dla mnie, jak i (mam nadzieję), także dla Was.

Więc otwórz się na nowe wyzwania, na świat, na ludzi. Przełam się w końcu! Zmień coś. Cokolwiek. Nie bój się! Uwierz w siebie, swój talent i w to, że poza strefą komfortu jest wszystko to, o czym marzysz.

Kiedy ostatnio zrobiłeś coś po raz pierwszy?

KOMENTARZ FACEBOOK